piątek, 19 czerwca 2020

Światło Genesis potwierdza NIebocentryzm.

                                                                                                                               
                                                                                                                                      20.06.2020.

https://niebocentryzm.blogspot.com/2020/06/swiato-genesis-potwierdza-niebocentryzm.html


                                                                                                                                           
                                                                                                                                                           

 
                               Spis treści.

                1. Wstęp.
                2. Opis stworzenia nieba i ziemi.
                3. Nowe podejście do Księgi Rodzaju.
                4. Ziemia kulista.
                5. Ziemia pusta wewnątrz.
                6. Wnioski.


                              1. Wstęp.

     Już kilka lat temu zwróciłem uwagę na pewną nielo-gicznść istniejącą w Księdze Genesis, dotyczącą zniknięcia światła oświetlającego Ziemię.
Zostało ono stworzone pierwszego dnia i trwało do  czwartego, kiedy zostało stworzone Słońce, Księżyc oraz  gwiazdy.
Celem tego aktu twórczego było wprowadzenie możliwości wyznaczania pór, dni i lat.
Nie wspomina się jednak o tym co się stało ze światłem, które oświetlało Ziemię już wcześniej.                             Nie mogło przecież ono współistnieć ze światłem słone-cznym, ponieważ doprowadziłoby to do przegrzania jej powierzchni i zaniku życia biologicznego.
     Uważam, że ten fragment Księgi Rodzaju został zmanipulowany w celu ukrycia interwencji sił demonicznych w dzieło stwarzania świata.
     Byłem przekonany, że temat ten można uznać już za zamknięty, kiedy zelektryzowała  mnie myśl, iż można z tego fragmentu Starego Testamentu wysnuć jeszcze dalej idące wnioski.


                  2. Opis stworzenia nieba i ziemi.

                              GENESIS.
            PIERWSZA KSIĘGA MOJŻESZOWA.
  1. Na początku stworzył Bóg niebo i ziemię.
  2. Ziemia była pustkowiem i chaosem: ciemność była
  nad otchłanią, a Duch Boży unosił się nad powierzch- 
  nią wód.
  3. I rzekł Bóg: Niech stanie się światłość. I stała się świ-
  atłość.
  4. I widział Bóg, że światłość była dobra. Oddzielił tedy
  Bóg światłość od ciemności.
  5. I nazwał Bóg światłość dniem, a ciemność nazwał
  nocą. I nastał wieczór, i nastał poranek – dzień pierw-
  szy.
  6. Potem rzekł Bóg: Niech powstanie sklepienie poś-
  ród wód i oddzieli wody od wód.
  7. Uczynił więc Bóg sklepienie, i oddzielił wody pod sk-
  lepieniem od wód nad sklepieniem: i tak się stało.
  8. I nazwał Bóg sklepienie niebem. I nastał wieczór, i
  nastał poranek – dzień drugi.
  9. Potem rzekł Bóg: Niech się zbiorą wody spod nieba
  na jedno miejsce i niech się ukaże suchy ląd! I tak się
  stało.            
  10. Wtedy nazwał Bóg suchy ląd ziemią, a zbiorowisko
  wód nazwał morzem. I widział Bóg, że to było dobre.
  11. Potem rzekł Bóg: Niech się zazieleni ziemia zieloną
  trawą, wydającą nasienie i drzewem owocowym, ro-
  dzącym według rodzaju swego owoc, w którym jest
  jego nasienie na ziemi! I tak się stało.
  12. I wydała ziemia zieleń, ziele wydające nasienie we-
  dług rodzajów jego, i drzewa owocowe, w którym jest
  nasienie według rodzaju jego. I widział Bóg, że to było
  dobre.
  13. I nastał wieczór, i  nastał poranek- dzień trzeci.
  14. Potem rzekł Bóg: Niech powstaną światła na skle-
  pieniu niebios, aby oddzielić dzień od nocy i były zna-
  kami dla oznaczenia pór, dni i lat!.
  15. Niech będą światłami na sklepieniu niebios, aby
  świecić nad  ziemią. I tak się stało.
  16. I uczynił Bóg dwa wielki światła: większe światło,
  aby rządziło dniem, i mniejsze światło, aby rządziło
  nocą, oraz gwiazdy.
  17. I umieścił je Bóg na sklepieniu niebios, aby świeciły
  nad ziemią.
  18. I rządziły dniem i nocą oraz aby oddzielały światło-
  ść od ciemności. I widział Bóg, że to było dobre.
  19. I nastał wieczór, i nastał poranek – dzień czwarty.


           3. Nowe podejście do Księgi Rodzaju.


     We wcześniejszych rozważaniach zastanawiałem się nad cechami tego pierwotnego światła.
Nie zwróciło mojej uwagi zagadnienie związane ze sposobem oświetlania nim powierzchni Ziemi.
     Jak wynika z opisu biblijnego, do momentu stworzenia Słońca, na Ziemi nie istniało pojęcie dnia, nocy, pór roku oraz lat.
Można zatem założyć, iż powierzchnia Ziemi była oświetlana równomiernie i ciągle, przez owe niezwykłe światło. W jego promieniach życie na niej rozwijało się bujnie i szybko.
     W tym momencie możemy się pokusić, w odniesieniu do współczesnej wiedzy, o ustalenie kształtu planety oraz sposobu jej oświetlania.


                               4. Ziemia kulista.


     Rozważę oświetlenie powierzchni Ziemi w przypadku gdy byłaby ona kulą, czyli kształt jej byłby zgodny z tym co prezentuje Teoria Geocentryczna i Heliocentryczna
W obu tych przypadkach powinna ona być oświetlana światłem , które ją otacza ze wszystkich stron.
Nie może to być światło punktowe rozchodzące się z jakiegoś wybranego miejsca.
W tej sytuacji planeta musiałaby się obracać, lub źródło tego światła powinno ją obiegać, tak jak przywoływane to jest w Geocentryzmie.
W obu teoriach rozwiązanie takie skutkowałoby jednak okresami jej oświetlania i zacieniania, a stan taki określamy jako dzień i noc.
W tym czasie on jednak jeszcze  nie istniał .
 Pozostaje nam wobec tego jedynie przyjęcie założenia,
iż Ziemię  oświetlało światło pochodzące z przestrzeni ją otaczającej.
Kiedy odniesiemy to jednak do słów Pana Jezusa o wy- rzuceniu dusz potępionych w ciemności zewnętrzne, to owe światło powinno rozświetlać przestrzeń jedynie od strony Ziemi.
W przeciwnym przypadku docierałoby ono również do owych ciemności zewnętrznych i przestały by one nimi być.
Rozpostarcie takiej ogromnej konstrukcji nad Ziemią nie stanowiłoby dla Pana Boga żadnego problemu.
Obecnie, w dobie lotów kosmicznych , struktura ta stanowiłaby jednak poważną przeszkodę w swobodnym dostępie do jej przestrzeni.
Jak do tej pory nikt nie pochwalił się odkryciem jej obecności w tym miejscu.
   Wobec tego możemy przyjąć, iż kulisty kształt Ziemi nie został wykorzystany w tworzeniu naszego świata.


                  5. Ziemia pusta wewnątrz.


     Przyjęcie idei Ziemi pustej wewnątrz jest również zaakceptowaniem jej kulistości, lecz wewnętrznej.
Będzie ona posiadała płaszcz lub skorupę o określonej grubości.
Jej zewnętrzna powierzchnia jest kulą.
W takim przypadku słowa o wyrzuceniu potępionych ludzi w ciemności zewnętrzne są zgodne z prawami fizyki, ponieważ  żadne światło pochodzące z oświetlania wewnętrznej Ziemi nigdy tam nie dotrze.
     Wewnątrz tej kulistej przestrzeni znajduje się Pałac Boga, który posiada również kształt kulisty.
Zapewne to właśnie światło wypływające z jego wnętrza, oświetlało równomiernie powierzchnię Ziemi.
Wyobraźmy sobie umieszczone centralnie w tej kuli źródło światła kształtem zbliżone do żarówki.
Bez problemu oświetli ono całą powierzchnię wewnętrznej kuli, czyli cały nasz  świat.
Nie istnieje wówczas potrzeba wprawiania w ruch obrotowy naszej planety.
     Zaprezentowany powyżej system astronomiczny określa się mianem Niebocentryzmu, ponieważ Niebo jest jego centrum.
     Po dywersyjnym działaniu sił ciemności Pan Bóg wygasił to wewnętrzne światło, żeby uchronić Ziemię przed wypaleniem.
Uważam również, iż rola pierwszego światła nie sprowadzała się jedynie do oświetlania i ogrzewania naszej części świata.
Ponieważ pochodziło on z miejsca, które nie jest zwykłą przestrzenią fizyczną, lecz duchową, to transformowało ono również część tamtej rzeczywistości.
W Niebie czas nie istnieje, dlatego wszelkie zjawiska powinny w nim przebiegać z nieskończoną prędkością.
Nie ma tam czekania na cokolwiek.
Jest to zarazem wyjaśnienie szybkości z jaką na Ziemi rozwijało się życie w trakcie sześciu dni stwarzania.
Po wyłączeniu tego cudownego światła, procesy biolo-giczne zaczęły spowalniać do stanu jaki mamy obecnie.
Podobnie działo się ze światłem i ciepłem pochodzącym od Słońca.
Siły zła zaprojektowały je uwzględniając czas jaki wówczas istniał na Ziemi.
W takim przypadku energia Słońca docierająca do po-wierzchni Ziemi byłaby wielokrotnie wyższa.
Być może, zbliżona nawet do poziomu promieniowania rentgenowskiego, które jest  niezwykle zabójcze.
Nie przewidziały one jednak, iż Pan Bóg może przyśpieszyć czas na Ziemi, poprzez wyłączenie tego niebiańskiego światła.
Kiedy czas przyśpiesza to wszelkie zjawiska fizyczne, chemiczne oraz biologiczne spowalniają, czyli światło Słońca również utraciło swoją niszczycielską moc.
Spowodował to spadek częstotliwości fali elektromag-netycznej docierającej od Słońca.
Zagadnienia z tym związana poruszałem  w opracowaniach ,, Rozważania o czasie”.

                             6. Wnioski.

1. Opis biblijny ciągle zaskakuje nas swoimi możliwo-
    ściami duchowymi i fizycznymi.
2. Współczesna nauka lekceważy jej przesłania, po-
    nieważ jej celem nie jest ustalenie prawdy o świecie,
    lecz jej ukrycie. 
3. Księga Rodzaju, w bezpośrednim opisie, nie odnosi
    się do kształtu naszej planety.
    Na podstawie wiedzy o świetle możemy jednak wys-
    nuć wiele wniosków z tym związanych. 
4. Jeśli w chwili stwarzania Ziemia była pusta wewnątrz,
    to stan taki nie mógł ulec zmianie w późniejszym
    okresie pod wpływem teorii nowożytnych badaczy.    
5. Opracowanie to jest kolejnym przyczynkiem do Nie-
    bocentryzmu. 
6. Światło posiada wiele cech, które wyróżniają je z po-
    śród wielu form fizycznych istniejących na ziemi.
    To one ostatecznie pozwolą na naukowe potwierdze-
    nie Niebocentryzmu.
7. A światłość w ciemności świeci
    i ciemność jej nie ogarnęła.                         

środa, 20 maja 2020

Szkło nieba.

 21.05.2020

                         
 
   6.10.2025    Biję się we własną pierś.

   Kiedy patrzę w dzień na morze to widzę , że Ziemia jest kulista. Gdy czynię to nocą, to może być kulista, wklęsła lub płaska. W nocy wszystkie koty są czarne.
To Słońce w najprostszy sposób potwierdza kształt Ziemi. 


    Szkło nieba jest monumentalną strukturą,  istniejącą w Niebocentryźmie.
Otacza ona  pustą wewnątrz Ziemię na wysokości około 90 kilometrów.
Oddziela ona powierzchnię Ziemi od Kosmosu wewnę-trznego.
Grubość tej szklanej powłoki wynosi około 9 km.
Znawcy tematu twierdzą, iż jej struktura nie jest kruchym i twardym szkłem, lecz przypomina żel.
Jest to dla mnie trudne do zaakceptowania, ponieważ na tej wysokości panują bardzo niskie temperatury, dlatego utrzymanie takiej struktury jest zadziwiające.
Kolejnym problemem z tym związanym jest sztywność  tak potężnej konstrukcji rozpostartej wokół całej Ziemi.
     Na pustyni  w Libii znajduje się sporo fragmentów tego szkła i nie jest on w niczym podobny do galarety.
Posiada on strukturę i twardość szkła. Nie czytałem, żeby ktoś ustalił inne jego własności fizyczne i chemiczne.
Prawdopodobnie został on w nieokreślonej przeszłości oderwany od kopuły i spadł na Ziemię.
                 
              Powody zaistnienia szkła nieba.                          
  
     Od samego początku miałem poważne problemy z zaakceptowaniem szkła nieba.
Przypuszczałem, iż jedynym powodem jego powołania, był problem Cyrusa Teed z wyjaśnieniem powstawania
obrazu gwiazd na nieboskłonie.
W 19 wieku jedyną taką możliwością było odwołanie się do idei camery obscura.
W takim przypadku obraz gwiazd byłby wyświetlany z Pałacu Najwyższego na szkło nieba i stamtąd docierał do powierzchni Ziemi.
Wydaje mi się, że taka technika nie gwarantowałaby wyraźnego postrzegania gwiazd dla obserwatorów znajdujących się w sporej odległości od linii prostej łączącej miejsce, z którego jest wyświetlana z Pałacu Najwyższego, z jej obrazem na szkle nieba i punktem  na powierzchni Ziemi.
Dla wywołania ruchu nieboskłonu względem Ziemi, szkło nieba wraz z Pałacem obracają się zgodnie z dobowym rytmem planety.
   W 20 wieku odkryto możliwość generowania trójwymia-rowych obrazów w przestrzeni.
Obrazy w ten sposób uzyskiwane nazywa się hologramami.
Technika ta nie jest jeszcze zadawalająca, lecz jej możliwości nieustannie się powiększają.
Dla Pana Boga nie jest żadnym problemem wyświetlenie obrazu całego Wszechświata w przestrzeni pomiędzy Jego Pałacem a szkłem Nieba w doskonałej jakości.
W takim przypadku obrazy gwiazd na powierzchni Ziemi są zgodne z obserwacją.
   Japońscy astrofizycy są przekonani, iż nasz Wszechświat jest hologramem wyświetlanym z innego świata.
Nigdy jednak nie wskazali tego drugiego świata, chyba tylko dlatego, iż nie są chrześcijanami.
Jeśliby obraz Kosmosy rzeczywiście był wyświetlany jako hologram, to niekoniecznym staje się obrót pałacu oraz szkła nieba.
Wystarczy, iż obraz ten przemieszczałby się dodatkowo na firmamencie nieba, imitując ruch Wszechświata względem Ziemi.
Czy Pana Boga nie stać na taki cud?
Dla Boga nie ma nic niemożliwego.
     Dla samej projekcji obrazu Kosmosu, w przypadku zastosowania holografii, szkło nieba nie jest do niczego potrzebne. 
Można nawet założyć, iż z tego powodu obraz Wszech-świata oglądany na powierzchni planety staje się mniej wyrazisty.
Jedynym sensownym argumentem uzasadniającym jego istnienie jest ograniczenie ilości energii słonecznej docierającej do jej powierzchni.
Dosyć ciekawym problemem teologicznym może być ustalenie, w którym momencie stwarzania świata ono się pojawiało.
Mogło się to zdarzyć drugiego dnia, lub czwartego.
Bardziej skłonny jestem zaakceptować dzień czwarty.
W tym dniu demony umieściły nad Ziemią Słońce i Księżyc. Pan Bóg wygasił wówczas dobroczynne światło, które docierało do Ziemi od pierwszego dnia.
Następnie dopuścił do działania tajemniczą  siłę, która zakrzywiała tor promieni słonecznych  jak i stworzył szkło nieba.
Oba te działania uchroniły Ziemię przed unicestwieniem na jej powierzchni życia biologicznego.
Przypuszczalną reakcją na tą odpowiedź, była próba zniszczenia szkła nieba .
Dowodem na takie działanie mogą być jego fragmenty zalegające na pustyni w  Libii.
     Kiedy istnienie naszego świata dobiegnie już końca, to  nastąpi powrót do oświetlania Ziemi tym niezwykłym światłem stworzonym pierwszego dnia.
Nie będzie również Słońca jak i gwiazdy zostaną usunięte ponieważ nocy również nie będzie.
Moim skromnym zdaniem zostanie usunięte także szkło nieba.
Zniknie ostatnia przeszkoda oddzielająca ludzi od ich Stwórcy.
     Nasze wyobrażenie o Niebocentryźmie w Polsce w największym stopniu ukształtował Mariusz Szczytyński.
Uważa on, iż rakiety, które startują z powierzchni Ziemi, kiedy  lecą w Kosmos przebijają się przez szkło nieba.
Podobnie jest podczas ich powrotu na Ziemię.                 Jest on przekonany, że dokonują tego wyczynu wbijając się w szkło nieba pod niewielkim kątem i z astronomiczną prędkością, 27.000 km. na godzinę.
Uważam, że taki manewr za absurdalny i niewykonalny.
Amerykańskie promy kosmiczne, a w ogólności wszystkie rakiety kosmiczne są zbudowane z cienkich blach aluminiowych.  Ich korpusy muszą być jak najlżejsze. Spowodowane jest to ogromnymi kosztami wyniesienia pojazdu na orbitę.
Wyobraźmy sobie kruchą  konstrukcję uderzającą z tak niewyobrażalną prędkością w ścianę jakiegoś żelu.
Nawet, gdyby szkielet i powłoka wytrzymały to uderzenie, to siła bezwładności spowodowana zderzeniem w oka mgnieniu uśmierciłaby załogę.
Dla przekraczania szkła nieba powinny zostać w nim wydrążone tunele, umożliwiające przeniknięcie przez jego strukturę.
     Nie uważam tego tematu za zakończony.
Mam nadzieję, że w trakcie prac nad Niebocentryzmem pojawią się nowe przemyślenia, które ponownie zwery-fikują wiele informacji związanych z tym zagadnieniem.
Nie dysponujemy przecież rakietami pozwalającymi wznieść się na orbitą planety i ustalić ostateczną prawdę o naszej Ziemi.
Posiadamy za to żywą wiarą i ciekawością dzieci bożych, a jest to kapitał nie do przecenienia.
     Szkło nieba pojawi się jeszcze w opracowaniach dotyczących Słońca i  Księżyca. 

                    Szkło nieba- dane.

Odległość od powierzchni Ziemi – 90 km.
Grubość powłoki – 9 km.
Materiał –  żel szklany lub szkło
Przemieszczanie się światła- zgodnie z  prawami optyki
Inne własności  fizyczne  i chemiczne  - nie ustalone
Stan kinematyczny – pozostaje w spoczynku?
Przepuszczalność- przebijają się przez niego meteoryty,
                                  komety oraz cząstki materii słonecz-
                                  nej oraz kosmicznej

    Postanowiłem, iż w przyszłości, będę  dopisywał do tego opracowania wszelkie nowe informacje i przemy-ślenia.

piątek, 24 kwietnia 2020

Panele fotowoltaiczne ratunkiem przed cieplarnianym szleństwem.

https://niebocentryzm.blogspot.com/2020/04/panele-fotowoltaiczne-ratunkiem-przed.html

5.04.2020
       

                         Spis treści.

              1. Wstęp.
              2. Efekt cieplarniany.
              3. Ustalenie głównego winnego efektu  cieplar-
                   nianego.
              4. Panele fotowoltaiczne.                
              5. Akumulatory energii.
              6. Rewolucyjna metoda  ratująca ludzkość
                  przed  katastrofą klimatyczną.
              7. Globalny projekt złagodzenia klimatu.
              8. Eksperyment potwierdzający nowe  moż-
                  liwości paneli fotowoltaicznych.
              9. Wnioski.

                            1. Wstęp.

     Jest późny wieczór Niedzieli Palmowej. Siedzę pogrążony w rozmyślaniu nad zawiłościami tego świata.
Wielkim smutkiem napawa mnie fakt, że już kolejną niedzielę nie można pójść do kościoła, tym bardziej, że rozpoczął się Wielki Tydzień.
Niespodziewanie pojawiła się myśl o panelach fotowol-taicznych, które można by wykorzystać do uratowania świata przed głupotą tych, którzy za wszelką cenę dążą do zredukowania populacji ludzi na tym łez padole.
Ten  korona wirus nie jest przecież skutkiem zjedzenia Batmana przez jakiegoś anonimowego Chińczyka w mieście Wuhan, gdzie przypadkiem, rzecz jasna, znajduje się najnowocześniejsze na świecie tajne, wojskowe laboratorium do produkcji broni bakteriologicznej.
Wszystkie te ograniczenia, które są wprowadzane dla naszego dobra, są skutkiem paranoicznego lęku, który w 1798 roku zaszczepił wielkim tego świata angielski uczony Thomas Malthus.
Doszedł on do mistycznego wręcz przeświadczenia, iż świat może wyżywić jedynie siedemset milionów ludzi.
Dla nieprzekraczania tej magicznej liczby proponował wojny, sztucznie wywoływane głody, choroby, i.t.d.
Obecny świat przekroczył tą dopuszczalną ilość ponad dziesięć razy i istnieje jeszcze wielki potencjał do dalszego postępu w tej materii.
Nie mniej ta opętańcza myśl głęboko zakorzeniła się w świadomości ludzi powiązanych z mocami ciemności.
Ich niewyobrażalna chciwość i nienawiść do Boga popycha ich do najpodlejszych działań.
Żadne ich publiczne i ukryte działanie nie wypływa z altru-istycznych pobudek, lecz posiada charakter destrukcyjny.

                    2. Efekt cieplarniany.

     Od wielu dziesięcioleci uczeni i publicyści kreują efekt cieplarniany na największe zagrożenie dla ludzkosci. Dramatycznie wyolbrzymiają zagrożenia wynikające z tego zjawiska. Bez jakichkolwiek merytorycznych przesłanek, całą winą obarczają za jego powstanie  nadmierne spalanie kopalin.
Posiadam jeszcze w miarę sprawną pamięć, to zawsze mogę przywołać jako argument na ich bezmyślność i zakłamanie, wydarzenia z początku lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku. To wówczas pojawiły się te tendencje, które bezkrytycznie są powielane aż do dzisiaj.
Najwybitniejsi przedstawiciele wielu nauk dowodzili, iż w 1975 roku temperatura na świecie wzrośnie do tak wysokiego poziomu, że kataklizmy będące skutkiem jej wzrostu zniszczą cywilizację.
Nastąpił ten apokaliptyczny moment , lecz nikt nie spostrzegł żadnego nowego zagrożenia w swoim otoczeniu. Przewidywania uczonych w piśmie  okazały się  bezsen-sowne.
Jednak ludzie ci zawsze znajdą naukowe wyjście z każdej swojej porażki.
Po wnikliwych i skomplikowanych obliczeniach z wielką radością oznajmili, iż temperatura powietrza nie wzrosła do zakładanych wielkości, ponieważ związki siarki zawarte w paliwach zwiększyły przenikalność ciepła do wyższych warstw atmosfery ziemskiej.
Jaka nauka takie wyjaśnienie.
W przyszłości nigdy więcej nie natrafiłem na uczonego, który powoływałby się na tą interpretację.
Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby spalać paliwa o jak największej zawartości siarki, a nawet okadzać Ziemię jej oparami w celu zażegnania globalnej katastrofy.
     Współcześni hipokryci posunęli się o krok dalej w gnębieniu bezmyślnej ludzkości, ponieważ przekonali cywilizowane społeczeństwa do opodatkowania się na rzecz obniżenia stężenia dwutlenku węgla w atmosferze; bony klimatyczne, podatek od śladu węglowego w produktach, ograniczenie hodowli zwierząt.
     Ponieważ to jednak człowiek jest sprawcą największej emisji dwutlenku emisji do atmosfery to aby radykalnie ograniczyć jego emisję, należy  gwałtownie zredukować populację ludzi na Ziemi.
Nie zamierzają jednak zaczynać od siebie, lecz mają na myśli tych najbiedniejszych i najbardziej skrzywdzonych przez los.

     3. Ustalenie głównego winnego efektu  cieplarnia-
                                   nego.

     Proponuję tym wszystkim, którzy całą winą za wzrost średniej temperatury na Ziemi obarczają działalność człowieka,  przeprowadzić proste rozważanie.
W pierwszym przypadku zakładamy, iż do Ziemi przestają docierać promienie ze Słońca.
Co zaobserwujemy wówczas?
Lekkie ochłodzenie na jej powierzchni? Nic takiego. Po upływie dwóch dób temperatura na całej kuli spadnie do minus 500  Celsjusza.  Każdego kolejnego dnia będzie jeszcze tragiczniej.
Zjawisko to określa się jako zimę atomową.
W drugim przypadku wygaszamy wszystkie źródła energi cieplnej stworzone przez człowieka.
Jestem przekonany, że po roku nie dostrzeżemy  najmniejszej zmiany w temperaturze na jej powierzchni.
Co najwyżej, powietrze stanie się bardziej przejrzyste.

                      4. Panele fotowoltaiczne.

     W pewnym momencie  firmy komercyjne wprowadziły do produkcji panele fotowoltaiczne. Uważam to działanie za jedno z ciekawszych w historii cywilizacji.
Sprawność ich nie jest jeszcze zbyt wysoka, ponieważ wynosi maksymalnie 20 %.
Jeśliby politykom naprawdę zależało na walce z ociepleniem planety, to uruchomiliby ogromne środki finansowe dla znacznego podniesienia ich wydajności.
Powszechnie znana jest zasada, iż postęp w dowolnej dziedzinie zależy głównie od poniesionych nakładów finansowych. 
W tym przypadku sprawę pozostawiono samej sobie.
     Nie będę zajmował się skutecznymi metodami pozwalającymi na  gwałtowne przyspieszenie tych badań.
Zaproponuję jedynie minimalną sprawność paneli, która pozwoli na ogromne przeobrażenia cywilizacyjne na Ziemi.
Powinna ona przekroczyć  77 %.

                      5. Akumulatory energii.

     Kolejnym problemem, który jest niedostatecznie zaawansowany pod względem technicznym i techno-logicznym są akumulatory energii elektrycznej.
Ich pojemność energetyczna, a szczególnie stosunek zgromadzonej energii do ich masy jest żałosny.
Również na ten cel powinny zostać przeznaczone ogromne środki finansowe dla przyspieszenia ich rozwoju.
     Wymyślenie metody na skuteczne gromadzenie wielkich ilości energii elektrycznej będzie skutkowało znaczącym spadkiem ilości dwutlenku węgla w atmosferze.
     Wielcy tego świat  nigdy nie posiadają wątpliwości przed  przeznaczeniem gigantycznych kwot na wytwa-rzanie i unowocześnianie arsenałów militarnych.
W tej materii są jednak bardzo oględni.

     6. Rewolucyjna metoda ratująca ludzkość przed
         katastrofą klimatyczną.

          Przedstawione powyżej argumenty mogą jedynie ograniczyć emisję gazów cieplarnianych. Nie są niczym nowym w ogólnoświatowych polemikach.
     Zaprezentuję teraz znacznie ciekawszy pomysł na uśmierzenie obaw i lęków związanych z mitem o przeludnieniu na planecie.
Nie jest żadną tajemnicą, iż wielkie połacie planety są wyłączone z działalności człowieka. Zjawisko to jest spowodowane brakiem opadów deszczu na tych obszarach.  Nie wynika to z braku wody na naszej planecie, lecz spowodowane jest nierównomiernym jej występo-waniem. Deszcze spadają regularnie  na ograniczonym obszarze planety.
     Istnieje metoda, aby ożywić tereny pustynne i stepowe, ubogie w wodę. Należy na tych obszarach posadzić lasy. Jest jednak ona pracochłonna , a efekty pojawiają się po wielu latach. Po za tym nie stać ubogich społeczeństew wegetujących na tych terenach, na poniesienie takich nakładów.
     Proponuję w tym celu projekt, który jest godny najwię-kszych uczonych na naszej planecie.
Jednak warunkiem koniecznym do jego zaistnienia jest wytworzenie paneli fotowoltaicznych o minimalnej sprawności 77 %.
Nie należy oczywiście traktować tej wartości jako nieprzekraczalnej.
     Wyobraźmy sobie potężne farmy energetyczne zbudo- wane z podobnych paneli.
https://teologiawnauce.blogspot.com/2020/04/panele-fotowoltaiczne-ratunkiem-przed.html Usytuujmy je na terenach pustynnych, takich jak Sahara w Afryce.
Ponieważ obszary te znajdują się w pobliżu równika, to ilość energii elektrycznej jaką możemy pozyskać jest bardzo duża. Jest to oczywiste i logiczne.
     Podczas korzystania z paneli o dużej sprawności energetycznej pojawia się jeszcze inne zjawisko, którego się nie rozważa.
Panele usytuowane w obszarach okołorównikowych są prawie położone na ziemi.  Promienie słoneczne, która docierają do ich powierzchni przekazują im swoją energię.
W przypadku kiedy sprawność tych paneli jest bardzo wysoka, wówczas prawie cała energia słoneczna zamienia się w energię elektryczną.                                                    W efekcie cała ich powierzchnia, a szczególnie grunt pod nimi się nie nagrzewa.
Ziemia, nie przyjmuje wówczas dodatkowej energii, czyli jej temperatura nie wzrasta, a nawet drastycznie się obniża.
Kiedy zjawisko to dotyczy jednego panelu, to nie ma żadnego znaczenia. Wyobraźmy sobie jednak setki tysięcy takich płyt skupionych na wielkiej powierzchni.
Powstanie wówczas znaczny obszar dużego wychłodzenia. Stanie się on zaczątkiem skraplania mizernych ilości pary wodnej unoszącej się nad nim.
Pojawią się wówczas niewielkie opady deszczu, które zaczną się stopniowo rozwijać w coraz obfitsze.
Kiedy liczba takich farm energetycznych przekroczy pewien punkt krytyczny, to może się okazać po niedługim czasie, iż zacznie się powstawać cyrkulacja wilgotnego powietrza morskiego  w stronę Sahary.
Tereny te mogą powrócić do stanu sprzed  kilku tysięcy lat, kiedy kwitło tam bujne życie biologiczne.
Podobnych miejsc na świecie jest wiele.
     Dla widocznego obniżenia temperatury na planecie konieczne jest wykorzystywanie energii elektrycznej pozyskanej  z paneli fotowoltaicznych do napędu urządzeń mechanicznych; samochodów, samolotów itp.
Przeznaczenie jej do ogrzewania lub chłodnictwa w niczym nie wpłynie na zmniejszenie średniej temperatury na globie.

       7. Globalny projekt złagodzenia klimatu.

     Nasza egzystencja na planecie Ziemia jest bardzo trudna i pełna cierpień. Przyczyną tego stanu nie są jedynie uwarunkowania intelektualne i duchowe człowieka.
W poważnym stopniu przyczynia się do tego punktowe
oświetlanie jej powierzchni przez Słońce, oraz jej kulisty kształt.  Efektem takiego układu są bardzo duże różnice w ilości energii słonecznej docierającej do jej powierzchni.
Powstają wówczas obszary o ekstremalnych temperaturach dodatnich i ujemnych. Potężne obszary ziemi są wyrugowane z intensywnej gospodarki rolnej.
     Stan taki jednak nie istniał od początku jej stworzenia.
W „Księdze rodzaju’’ , na samym początku natrafimy na pewne sugestie z tym związane. 
W ostatnim rozdziale Apokalipsy św. Jana jest wyraźne stwierdzenie, iż w Nowym Świecie Słońca i Księżyca już nie będzie.
Nie będę w tym opracowaniu szerzej rozwijał tego zagadnienia, ponieważ już w innym  odnosiłem się do niego.
   Kiedy Pan Bóg stworzył Adama i Ewę, to nakazał im się rozmnażać i czynić sobie ziemię poddaną.
Przypuszczalnie  jednym z  tych wymogów było przywrócenie stanu w jej oświetlaniu istniejącego pomiędzy
pierwszym a czwartym dniem  stwarzania.
Niestety Adam i Ewa nie potraktowali poważnie nauki Stwórcy, dlatego borykamy się do dzisiaj z wielkimi i nigdy nie rozwiązanymi problemami.
   Wyprodukowanie paneli słonecznych o prawie stuprocentowej sprawności pozwoliłoby zdecydowanie odmienić istniejący stan rzeczy.
Program taki wymagałby jednak wspólnego działania całej ludzkości, co obecnie jest  wielce nieprawdopodobne.        Pamiętajmy jednak, że krople wody drążą skały.
     Idea pomysłu jest niezmiernie prosta. Wystarczy doprowadzić do równomiernego rozkładu energii słonecznej docierającej do powierzchni Ziemi.
Nie uczynimy tego rzecz jasna przez wykorzystanie starego pomysłu futurystycznego polegającego na umieszczeniu na orbitach planety ogromnych luster i oświetlanie nimi zimnych miejsc na naszej planecie.
Idea ta jest w dzisiejszych realiach nieaktualna nie tylko z powodu gigantycznych kosztów przedsięwzięcia.
Nakierowanie ogromnych ilości dodatkowej energii ku jej powierzchni skutkowałoby gwałtownym wzrostem jej średniej temperatury.
Fantaści  minionych czasów, w najśmielszych wyobra-żeniach nie przewidywali, iż Ziemię będzie trzeba schładzać, a nie podgrzewać.
     Ogromne obszary okołobiegunowe są co najwyżej wykorzystywane w hodowli zwierząt. Gospodarka taka zapewnia skromne przeżycie bytującym tam plemionom.  Wydobywanie kopalin daje zatrudnienie niewielkej grupie ludzi.
Ogromne wahania temperatur pomiędzy porą letnią a zimową są szokujące dla organizmu człowieka.
Ten stan rzeczy można by zmienić przekierowując potężne ilości ciepła z obszarów okołorównikowych w te właśnie miejsca.
Wiem, iż prowadzono badania nad wegetacją roślin na takich terenach. Gwałtownie je zakończono po upadku jednego z wielkich dyktatorów.
     W odróżnieniu do wcześniejszego pomysłu, całą energię elektryczną powinniśmy zamieniać w ciepło służące do podniesienia średniej temperatury na tych obszarach kuli ziemskiej.
Takie podejście nie będzie skutkowało wzrostem średniej temperatury na globie.
Kiedy powstanie tam  strefa umiarkowana to ogromne
rzesze ludzi z radością tam się przeprowadzą.
     Nie jest to jednak pomysł aż tak prosty, iż nie będzie wymagał ogromnego wysiłku intelektualnego.
Należy precyzyjnie przewidzieć skutki globalne takiego działania i opracować metodykę całego procesu, tak iżby nie doprowadzić do zaburzenia procesów przyrodniczych i klimatycznych w całym systemie.
Nikt obecnie nie byłby w stanie przekierować tak ogromnych ilości energii z innych kontynentów.
Kolejnym problemem jest rozproszenie tej energii na tak wielkich obszarach.
     Z drugiej strony wiem, że ludzie kochają potężne wyzwania.
Nie zapominajmy również, iż Pan Bóg chętnie wesprze takie działania  Swoją Mocą.

      8. Eksperyment potwierdzający nowe możliwości
                      paneli fotowoltaicznych.

     Zanim rozpocznie się jakieś przedsięwzięcie na ogromną skalę należy wcześniej uzyskać potwierdzenia przyjętych założeń.
Dlatego zaprezentuję  prosty eksperyment pozwalający uzyskać przewidywalne efekty.
     Nie posiadamy jeszcze paneli fotowoltaicznych o znacznej sprawności, to jesteśmy zmuszeni posłużyć się tym  o sprawności około 20%.
Otoczmy szczelnie jego pasywną stronę oraz boki warstwą styropianu o grubości nawet 15 centymetrów.
Wolna od izolacji pozostanie strona robocza.
Pozostawmy pomiędzy panelem a styropianem  kilku-centymetrową pustkę, w której zostanie umieszczony czuły termometr.
Obwód elektryczny panelu połączmy z odbiornikiem energii, np. rezystorem o odpowiedniej oporności.
Skierujmy panel w kierunku Słońca, tak żeby jego powierzchnia była prostopadła do jego promieni.
                              Pierwszy pomiar.
     Odłączmy panel od odbiornika energii i obserwujmy wskazania termometru umieszczonego w pustej przestrzeni pomiędzy powierzchnią bierną panelu a warstwą styropianu.
Kiedy wskazania termometru już się ustabilizują, to zapisujemy tą temperaturę i przechodzimy do następnego  pomiaru.
                             Drugi pomiar .
     Włączamy  obwód elektryczny panelu i rezystora.
Prąd elektryczny powstały w panelu fotowoltaicznym zostanie zamieniony w ciepło, czyli układ wykonał określoną pracę. Praca ta jest równa tej energii, która powstała w panelu i została z niego wyprowadzona.
W efekcie pomiędzy panelem a płytą styropianową powinno jej o tą wartość ubyć.
Obserwujemy wskazania termometru do momentu ich ustabilizowania.
Odczytujemy temperaturę  i porównujemy ją z tą, którą uzyskaliśmy w pierwszym pomiarze.
     Przy tej metodyce pomiaru zakładam, iż oba pomiary nie będą trwały długo, dlatego nachylenie promieni słonecznych nie zmieni się aż tak, żeby znacząco wpłynąć na wynik doświadczenia.
     W sytuacji, kiedy doświadczenie znacznie by się przedłużało, można rozpocząć pierwszy pomiar o wyliczony czas, przed ustawieniem się Słońca w zenicie.
Zapisujemy czas zakończenia pomiaru. Powinien on zakończyć się w chwili ustawienia się Słońca w zenicie, lub przed tym momentem.
Następny pomiar rozpoczynamy  w  momencie ustawienia się Słońca w zenicie, lub tyle samo czasu po nim, ile czasu zakończył się przed zenitem.

                 Analiza wyników pomiaru.
     Analiza przebiegu doświadczenia jest niezwykle prosta.
     1. W przypadku kiedy wartości oby wskazań są identyczne, to moje założenia są błędne.
     2. Kiedy wartość temperatury pierwszego pomiaru okaże się wyższa od tej z drugiego pomiaru, to koncepcja jest poprawna.

                            9. Wnioski.

  1. Na świecie brakuje obecnie sensownych idei, które wyznaczyłyby kolejne etapy jego rozwoju. Ograniczenie populacji ludzi lub przeniesienie ich sporej części na Marsa są zbrodnicze i niemożliwe do urzeczywistnienia.
2. Pomysł, który zaproponowałem, umożliwia po raz pierwszy  uzyskanie możliwości wpływania na ekosystem planety. Pozwala uzyskać równocześnie ograniczenie poziomu zanieczyszczeń atmosfery, jak również wpływać na powiększanie areału ziemi uprawnej.
Pamiętajmy, że obecnie obszar ten nie powiększa się, lecz systematycznie się kurczy.
3. Pojawi się możliwość zasiedlenia potężnych połaci planety po złagodzeniu klimatu na tych obszarach.
4. Jestem świadomy, że czas ten musi się jeszcze odwlec, lecz piękna idea jest największym impulsem w działaniu człowieka.
5. Przy pozytywnym potraktowaniu tej możliwości, ludzkości jeszcze przez wiele stuleci nie zagrozi głód 
i przeludnienie planety.
Ile to jeszcze wspaniałych ludzi może się na niej urodzić.